środa, 01 kwiecień 2026 10:37

Pisanki się pisze, nie maluje. Opowieść Bożeny Muchy o tradycji, która nie przemija

Pisanki to nie tylko świąteczna ozdoba, ale także nośnik historii, emocji i dawnych zwyczajów. Podczas Festiwalu Lipskiej Pisanki Bożena Mucha, kustosz Muzeum Lipskiej Pisanki, opowiedziała o ich znaczeniu, technikach tworzenia i tradycji, która mimo upływu lat wciąż żyje i rozwija się.

 

Wielkanoc trudno sobie wyobrazić bez pisanek, które stanowią jeden z najstarszych symboli życia, odrodzenia i nadziei. Ich tradycja sięga czasów przedchrześcijańskich i, jak podkreślają historycy, wywodzi się z terenów Europy Wschodniej, w tym dzisiejszej Ukrainy oraz dawnego Bizancjum.

Pisanki od wieków pełniły szczególną rolę w kulturze ludowej. Były talizmanami chroniącymi przed złymi duchami, symbolem płodności i dostatku, a także elementem obrzędów związanych z nadejściem wiosny.

Bożena Mucha zauważył, że choć znana historia pisanek sięga XIX wieku, ich początki są znacznie starsze. Wspomniała o dawnych zwyczajach związanych z jajkami.

Funkcjonowały dwa ważne obyczaje wielkanocne. Jeden z nich, nazywany gwarowo „wołoczonnym” lub „wołoczebnym”, polegał na obdarowywaniu chrześniaków pisankami przez rodziców chrzestnych. Jajko było kiedyś rarytasem, dlatego taki podarunek miał wyjątkową wartość – podkreśliła.

Drugi zwyczaj dotyczył relacji damsko-męskich.

Jeżeli dziewczyna podarowała chłopakowi pisankę, to znaczyło, że miał u niej szansę – mówiła wprost.

Opowiadała również o tradycji wołoczebników, czyli wielkanocnego kolędowania. Młodzi chłopcy odwiedzali gospodarstwa, otrzymując od gospodarzy jedzenie i napitki, a od dziewcząt jajka. Po obejściu wsi wszyscy spotykali się na wspólnej zabawie.

Jednym z najciekawszych elementów opowieści jest sama technika tworzenia pisanek. Jak tłumaczyła Bożena Mucha, w Lipsku nie mówi się o ich malowaniu.

Pisanki się pisze. Bo wzór nanosi się narzędziem, zanurzając je w gorącym wosku, dokładnie tak jak pisze się długopisem – podkreślała.

Proces tworzenia jest wieloetapowy i wymaga cierpliwości. Najpierw nanosi się wzór woskiem, potem jajko barwi się, następnie dodaje kolejne elementy i ponownie farbuje. Czynność powtarza się kilkukrotnie, aż do uzyskania finalnego efektu. Na koniec wosk jest usuwany, odsłaniając wielobarwny wzór.

Jak przyznała kustosz, wykonanie jednej pisanki może zająć kilka godzin, choć często pracuje się nad kilkoma jednocześnie, co ułatwia proces. Zaznaczyła też, że nawet jeśli wzór jest ten sam, każda pisanka będzie wyglądała inaczej.

To tak jak z literą – pięć osób napisze ją na pięć różnych sposobów.

Pisanki z Lipska wyróżniają się charakterystycznym wzornictwem inspirowanym naturą. Motywy takie jak kwiaty, listki, słońce czy palma układane są w specyficzne kompozycje, które stały się znakiem rozpoznawczym regionu. Szczególne miejsce zajmuje tzw. „czarna perła” – pisanka barwiona naturalną mieszanką kory olchy i rdzy, nazywaną „zembrą”.

Bożena Mucha podkreśliła, że choć w całej Polsce znane są różne sposoby barwienia jaj, to właśnie ta czarna pisanka wyróżnia Lipsk na tle innych regionów. Została nawet nazwana przez etnografów „czarną perłą”.

Pisankarstwo w Lipsku to nie tylko sztuka, ale także tradycja rodzinna. Bożena Mucha opowiadała o twórczyniach, które przekazywały swoje umiejętności kolejnym pokoleniom. Zwróciła uwagę, że często są to relacje matka–córka, a nauka odbywa się od najmłodszych lat. Następnie pasja potrafi przerodzić się w coś znacznie większego.

Wbrew obawom tradycja nie zanika. Dzieci i młodzież chętnie uczestniczą w warsztatach organizowanych przez muzeum i dom kultury. Bożena Mucha podkreśliła, że wśród najmłodszych pojawiają się prawdziwe talenty. Warsztaty przyciągają nie tylko lokalnych mieszkańców, ale także osoby z różnych części Polski.

W muzeum można zobaczyć pisanki wykonane różnymi technikami – od tradycyjnego batiku po bardziej współczesne formy, jak ażury tworzone przy użyciu wiertła.

Bożena Mucha zwróciła szczególną uwagę na dawne, naturalne sposoby barwienia. Wyraziła także duży szacunek dla babć i mam, które samodzielnie przygotowywały naturalne farby. Wspomniała m.in. o korze olchy oraz rdzy, używanej do uzyskania ciemnych odcieni. Piękny niebieski kolor otrzymywano z płatków chabrów i czarnej malwy, które trzeba było zbierać w czerwcu i lipcu. Zieleń uzyskiwano z młodych liści oziminy, natomiast różne odcienie – od słabszych po bardziej intensywne – przygotowywano na bazie wywaru z cebuli.

Dziś, choć dostęp do gotowych barwników i narzędzi jest znacznie łatwiejszy, coraz więcej osób wraca do tych dawnych metod, doceniając ich autentyczność i związek z naturą. Jak podkreśla Bożena Mucha, w pisankarstwie najważniejsze są nie tylko technika i efekt końcowy, ale także cierpliwość, skupienie i szacunek dla tradycji.

Pisanki z Lipska pozostają żywym świadectwem dziedzictwa kulturowego regionu – łączą przeszłość z teraźniejszością i pokazują, że nawet w szybko zmieniającym się świecie jest miejsce na to, co powstaje powoli, z sercem i uważnością.

Bo choć czasy się zmieniają, a zwyczaje ewoluują, jedno pozostaje niezmienne – pisanki wciąż się pisze, a wraz z nimi zapisuje się kolejne historie.

 

 

/SM, JS/

Kontakt


POWIATOWY DOM KULTURY W SOKÓŁCE
ul. Adama Mickiewicza 11 
16-100 Sokółka

tel: 666 828 883
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REGON: 388681522
NIP: 5451823249

Reklama

Czynne od pn-pt w godzinach 8:00 - 16:00
e-mail: reklama@sokolka.tv